Wywiad

Marzycielka z płynącym piaskiem w żyłach – wywiad z Alwyn Hamilton

Każdy z nas ma marzenia, a przynajmniej powinien mieć, bo życie bez marzeń jest bez sensu. Niedawno wymarzyłam sobie, że KiniaBook delikatnie się zmieni, będzie bardziej kulturalna, o życiu, silnych kobietach i… jeszcze się przekonacie, w rękawie mam kilka asów. Postawiłam sobie cele, które będę powoli spełniać, a wy będziecie świadkami zmian. Uwielbiam robić wywiadu, sprawia mi to bardzo dużo przyjemności, mogę poznawać ludzi, którzy w pewnym sensie są dla mnie autorytetem. I dzisiaj przedstawię wam taką osobę. Panie i Panowie, autorka bestsellerowej serii, marzycielka, buntowniczka z pustyni i zdrajca tronu w jednej osobie. Poznajcie Alwyn Hamilton.

Kinia: Oglądając twojego Instagrama nasuwa się jeden wniosek – Alwyn Hamilton lubi podróże. Podróżujesz dla przyjemności czy robisz research do książki? A może chcesz posmakować wszystkich dań świata?

Alwyn Hamilton: Ha ha! To prawda, dużo podróżuję! I właśnie, kiedy zwiedzam kolejne cudowne miejsca, częściej używam Instagrama, niż gdy jestem w domu. Ponadto moi rodzice faktycznie pracują w podróży, więc życie na walizkach to coś, co zawsze było częścią mojego życia. Lubię także brać udział w książkowych festiwalach. Jest to część pracy pisarza, ponieważ promuję Buntowniczkę i Zdrajcę. Niedawno wróciłam z kolejnej podróży, gdzie mieszkałam we francuskim zamku. Pracowałam tam nad książką, sprawiło mi to mnóstwo przyjemności.

K: Zawsze się zastanawiam – kiedy ty masz czas na pisanie? Zdarza ci się pisać na kolanie, na lotnisku?

AH: To całkowicie zależy od tego, na jakim etapie pisania jestem. W zeszłym roku Zdrajcę tronu poprawiłam w trakcie lotu z Londynu do San Diego na tamtejszy Comic-Con. Aktualnie wprowadzam ostatnie poprawki do trzeciej części, więc mogę je robić gdziekolwiek chcę. Jeśli jednak opracowuję dopiero książkę, potrzebuję dużego zeszytu, czasu i właściwego środowiska do pracy, więc zazwyczaj robię to w lokalnej kawiarni, a czasem wracam do rodzinnego domu, gdzie mam ciszę i spokój. To idealne miejsce do pisania, dodatkowo to właśnie tam odpoczywam od zatłoczonego Londynu.

K: Czy Alwyn Hamilton wpada w rutynę pisania? Siedzisz 8 godzin, zapominasz o jedzeniu i piciu?

AH: Po premierze kolejnego tomu rzadko można znaleźć dni, w których mam na cokolwiek czas. Wtedy zajmuję się odpisywaniem na e-maile, rezerwacją lotów na wydarzenia związanych z promocją książki, itp.

Ale kiedy mam wolne dni, przeznaczone tylko na pisanie, wprowadzam reżim. Idę do bardzo specyficznej kawiarni blisko mojego domu, w której nikt mi nie przeszkadza, kiedy długo siedzę przy wystudzonej kawie. Dodatkowo mają straszne wi-fi, więc nie zaglądam na facebooka, czy instagrama, a to plus. Często siedzę tam przez osiem godzin i po prostu piszę.

K: Nie przeszkadzają ci rozmowy osób obok?

AH: Mam wygłuszające słuchawki, więc nie słyszę dosłownie nikogo. Zazwyczaj zapętlam jedną piosenkę, leci w kółko, więc nie zauważam, że mija czas. Powtarzanie ma niemal hipnotyczny efekt, który zamyka mnie w pisarskiej bańce. Czasami zapominam jeść, pić lub rozciągać nogi. Po takim intensywnym dniu dopada mnie syndrom „zemdlał od nadmiaru zapisanych słów”, więc następuje czas na reset. Muszę zebrać myśli, nadrabiam pocztę i… płacę rachunki.

K: Poznałam osobiście Samanthę Shannon, w trakcie jej pobytu w Polsce. Obie jesteście pisarkami, przyjaźnicie się. Rywalizujecie pomiędzy sobą?

AH: Razem z Samanthą zakładamy się, która książka będzie dłuższa lub krótsza. Nigdy nie potrafimy zdecydować, co jest lepsze. Czasem wygrywa lub przegrywa, w zależności od tego, jak postrzegamy jej 270 000 słów 😉

Żartuję! Dużo pracujemy razem, ponieważ kiedy spędzasz tyle czasu z fikcyjnymi bohaterami, miło jest mieć towarzystwo. To nasza odskocznia, gdzie mogę wrócić do prawdziwego świata, muszę przecież pić i jeść. Mi to naprawdę pomaga. Planujemy spotkania na 10:00, aby nie spać do 11:00, obie mamy problemy z wczesnym wstawaniem.

K: Omawiacie razem fabułę swoich książek? Powierzacie sobie sekrety?

AH: To wszystko zależy, czy chcemy zepsuć sobie spojlerami przyjemność czytania. Często jest tak, że gdy jedna z nas potrzebuje pomocy, nie zdradzamy szczegółów, ale opisujemy hipotetyczną sytuację: „Ok, więc są ścigani przez potwory i właśnie przybyli na skraj urwiska i nie mogę wymyśleć, jak ich uratować! Jakieś pomysły?„. Czasami trzeba tylko powiedzieć na głos fragment akcji, a rozwiązanie przychodzi samo i krzyczę wtedy: „Dobra, dobra, nic nie mów. Mam już!„.

K: Jakim typem pisarza jesteś?

AH: Wśród autorów utarła się myśl, że istnieją dwa typy pisarzy tj. tych, którzy spisują wszystkie pomysły przed pisaniem i tych, którzy piszą „siedząc na tyłku” bez kreślenia, czyli na całkowitym spontanie. Chciałabym dodać trzecią kategorię: Day Dreamers. Jestem jednym z nich. Zanim cokolwiek napiszę, spędzam wiele miesięcy na „marzeniu” o pomysłach, które w końcu spotykają się w spójnej fabule, która moim zdaniem byłyby fajna. Zwykle marzę o nich podczas nudnej podróży pociągiem lub próbując zasnąć. Robiłam tak sześć miesięcy zanim usiadłam do pisania Buntowniczki z pustyni.

K: Więc cały świat sobie wymarzyłaś?

AH: Amani była początkiem całej serii. Wymarzyłam ją jako pierwszą. Chciałam napisać o dziewczynie z pistoletem i było dla mnie jasne, że w jej żyłach będzie płynąć piasek i kultura zachodu. Nie chciałam jednak, aby była oparta na prawdziwym świecie i historii, która mogłaby prawdopodobnie się zdarzyć. Próbowałam wymarzyć coś innego, co będzie całkowicie moje. I natchnienie przyszło o północy – idealny czas na wspominanie Baśni tysiąca i jednej nocy. W tym czasie obcowałam bardzo często ze sztuką islamu i chyba podświadomie to mnie we mnie wchłonęło.

K: Wiesz, że Jin jest moim książkowym mężem? Przez cały pierwszy tom szalenie się w nim podkochiwałam, ale na początku drugiego tomu miałam ochotę go udusić. Potem jednak stwierdziłam, że dzięki temu, co przeżył i zrobił, jest jeszcze bardziej sexy.

AH: Ha ha! Bardzo miło to usłyszeć! Kocham pisać historię Jina, ale wcale nie jest idealny. Ma możliwość, aby rozwijać się, dojrzeć, znaleźć siebie, podobnie jak Amani, i myślę, że to była właśnie ta podróż, którą odbył w Zdrajcy tronu. Jestem bardzo zadowolona, że nie zraziłaś się do niego w trakcie drugiego tomu i nadal Ci się podoba.

K: Drugi tom jest całkowicie inny niż pierwszy. Buntownicza była według mnie wprowadzeniem. Nie spodziewałam się takiego Zdrajcy. Lubisz zaskakiwać?

AH: Kocham słyszeć, że zaskoczyłam ludzi swoją powieścią. Zawsze chcę mieć pewność, że jest narracyjnie satysfakcjonująca. Nie chce, aby moja powieść frustrowała czytelników, np. dennymi dialogami czy nudnymi opisami. Ważne jest, aby czytelnik odkrywał powoli wszystkie wskazówki świata przedstawionego, zastanawiał się nad nim, nie umiał się oderwać. W mojej powieści warto mieć cały czas szeroko otwarty umysł, ale nie na tyle, aby wpuścić do siebie zakończenie z wyprzedzeniem! Warto przeżyć szok lub wylać trochę łez.

K: Bardzo ważne w twojej powieści są więzy rodzinne. Skąd takie przywiązanie do rodziny?

AH: Na szczęście moja rodzina nie jest tak skomplikowana, jak te, opisane w mojej książce! Najbardziej bliska jest mi Shazad, która chce chronić siebie, ale także najbliższą osobę (jeżeli nie czytaliście drugiego tomu, musicie nadrobić). Dla biskich zrobiłabym wszystko, nawet to, co zrobiła Shazad. Mam jednak nadzieję, że nikt w prawdziwym świecie nie ma nic wspólnego z rodziną sułtana.

K: Scharakteryzuj w trzech słowach trzeci tom?

AH: Bohaterowie. Będą. Umierać.

Czy to niesprawiedliwe? Ok! Ok! Książka nazywa się Duchy Rebelii. Więc może:

Epickość. Bitwa. Poświęcenie.

K: Możesz zdradzić, czy w trzecim tomie Jin i Amani…?

AH: Cóż … Amani i Jin na początku Duchów Rebelii są w tym samym miejscu, nic pomiędzy nimi się nie zmieni. To na pewno pomoże w ich relacji. Skupią się na ratowaniu swojego kraju i pokonaniu sułtana. Tym razem podnosimy poprzeczkę i w grę wchodzi ucieczka. Szczerze? To będzie niebezpiecznie seksowny czas dla nich 😉

Grafiki wykonała niezawodna Natalia, czyli Książkoholiczka Nadeine Na Tropie.

  • Księgozbiór Kasiny

    bardzo ciekawy wywiad:)

  • Kinga Maszota

    Musisz, musisz! Książki są ekstra!

  • Kinga Maszota

    Dziękuję Martusia!

  • Świetny wywiad! Trzymam kciuki za twoje plany na nową stronę 🙂

  • Ciekawy wywiad… Muszę czytać książki!