Recenzje

Tysiąc pięter – Katharine McGee

            Wszyscy myślą, że jestem idealna. Od zawsze słyszałam
zachwyty na temat mojej urody, zachwalają każdy detal. Prosty nos,
wyprofilowane policzki, lśniące włosy, subtelne usta – wszystko zostało zmodyfikowane
genetycznie, wybrano tylko najlepsze cechy moich rodziców. Lecz wcale nie
jestem idealna, skrywam ogromny sekret, który nie mogę nikomu wyjawić i nigdy
nie będę szczęśliwa, bo nie mogę być z nim. Nazywam się Avery i Kindze
opowiedziałam swoją historię. Rozsiądźcie się wygodnie, nie wszystko wam się
spodoba. Pewnego dnia moje życie i kilku osób krzyżują się w złych
okolicznościach, które namieszają w naszym życiu.
            Mój ukochany, przyrodni brat zniknął. Bardzo za nim
tęsknię, pomimo, że czasem się odzywa się, aby zameldować, że żyje i ma się dobrze. Nie
mogę przestać o nim myśleć. To mój największy sekret. Atlas jest moim
największym sekretem. Niespodziewanie go pokochałam i nie wiem, co z tym
zrobić. Próbuje się umawiać z innymi facetami, ale żaden nie jest nim. Poznałam
Watta i jest bardzo sympatyczny, ale… Marzę tylko o tym, aby wtulić się w
ramiona Atlasa i nigdy go nie puścić.
            Nie widziałam Ledy całe wakacje, razem ze swoją rodziną wyjechała do dziadków. Oczywiście, nie mogłam narzekać na brak rozrywki, ale w
pewnym sensie tęskniłam za nią i czułam, że coś się z nią dzieje złego. Czasem
widziałam ją na imprezach pod wpływem narkotyków, lubiła  także sporo wypić. Martwiłam się o nią, lecz
nie mogłam nic zrobić. Sama piłam alkohol, ale zawsze w pewnym sensie ją pilnowałam. Miałam
nadzieję, że odpocznie razem z najbliższymi i wróci pełna energii. Od dłuższego czasu podejrzewam, że moja najlepsza
przyjaciółka czuje coś do mojego brata, ale nie mam pewności. Wszystko zaczęło się w górach, gdzie byliśmy razem z rodziną. Wtedy też złamałam nogę, a Atlas kilka dni później wyjechał. Mam nadzieję, że
to tylko podejrzenia, które nigdy się nie spełnią.
„-Przekleństwo
zwycięzcy – szepnęła w jego iTenach Nadia i mógłby przysiąc, że słyszał w jej
tonie nutę rozbawienia. – Pojawia się wtedy, gdy zwycięzca dostaje dokładnie
to, czego chce, lecz okazuje się, że nie jest to do końca to, czego się
spodziewał.”
 
            Rylin mieszka na jednym z niższych pięter razem z
siostrą. Nie znam jej osobiście, słyszałam o niej od znajomych. Wiem, że
niedawno straciła mamę, co bardzo nią wstrząsnęło. Musi sobie jakoś radzić. Ma
chłopaka, ale on bardziej dokłada jej problemów niż pomaga. Dorabia u mojego
kolegi na jednym z wyższych pięter, który jest strasznym kobieciarzem. Widziałam jak patrzy na Rylin, to musi być coś więcej niż tylko pomoc domowa. Czuję, że to tylko pretekst, aby się z nią widywać. Uśmiecha się do niej, jakby świata poza nią nie widział.
            Eris jest także moją przyjaciółką, zmaga się z osobistym
dramatem. Razem z matką zostały same. W sumie nie rozumiem całej tej sytuacji.
Wiem tylko, że Eris zrobiła badania genetyczne i niespodziewanie zawalił się jej ułożony świat. Niedługo zbliżają się  jej urodziny i postanowiłam ją pocieszyć.
Zorganizuję imprezę, przecież jestem w tym dobra i zaproszę wszystkich naszych
znajomych.
            „Tysiąc pięter” to przyjemna powieść – pełna dram, zemsty,
trudnych rodzinnych sytuacji. To opowieść o dojrzewaniu. Jestem fanką „Plotkary”
i oglądałam ją z zapartym tchem, śledząc losy bohaterów i przy tej powieści
jest podobnie. Jestem bardzo ciekawa kontynuacji, ponieważ za zakończenie
mogłabym udusić Katharine McGee. Nawet napisałam do niej w tej sprawie i
odpisała, że po zakończeniu drugiego tomu, będę chciała ją poćwiartować, a
koniec części pierwszej nie jest aż tak straszne. Więc czekam cierpliwie na
drugi tom, aby się przekonać na własnej skórze, jakie tortury wymyślę dla
McGee.

 

xxx, Kinia
Za możliwość przeczytania tej niezwykłej książki dziękuję Moondrive 🙂