Recenzje

Złodzieje snów – Maggie Stiefvater

Sny są dla mnie bardzo ważne, czasem straszą, niektóre
dają przyjemność, ale najważniejsze, że zabierają jak najdalej od
rzeczywistości. Zdarza mi się rozmyślać na ich temat, niekiedy mam wrażenie, że
wolałabym sen niż szary świat, który otacza. Mogłabym wyśnić sobie wszystko,
czego tylko pragnę.

„Nie
śmierć, lecz jej brat, sen.”
 
            „Złodzieje snów” to drugi tom serii The Raven Boy, który
skupia się na Ronanie Lynchu i jego magii. Już pod koniec pierwszego tomu
chłopak zaskakuje nas swoim wyznaniem. Tym razem poznajemy go jeszcze bardziej,
możemy go polubić dzięki temu lub znienawidzić. Odkrywamy jego sekrety,
zagłębiamy się w rodzinną relację, która jest trudna, obcujemy z jego braćmi i
chcemy pomóc matce. Współczujemy mu, pomimo, że on tego nie potrzebuje i
prowadzi swoje życie do destrukcji. Nie można zapomnieć o wyśnionych
stworzeniach, które za wszelką cenę chcą go zabić.
„Gdy
Ronan był młodszy i z większą wyrozumiałością podchodził do cudów, myślał o
momencie śmierci z niemal entuzjastyczną rozkoszą. Matka mówiła mu, że jeśli
spojrzy się Bogu w oczy u perłowych bram nieba, otrzyma się odpowiedź na
wszystkie pytania.
Ronan
miał bardzo dużo pytań.”
 
            Oczywiście nie przestajemy brać udziału w poszukiwaniach
Glendowera, choć one są niezwykle utrudnione, ponieważ Cabeswater znika w
dziwnych okolicznościach, a linia mocy zyskuje na sile, przez złożoną ofiarę. W
mieście pojawia się Szary Mężczyzna, który suka wyśnionego artefaktu. Królem
Kruków zaczęło się interesować wiele osób i trzej przyjaciele mogą być w
śmiertelnym niebezpieczeństwie.
„Jestem
już na tyle pijana, by osiągnąć transcendencję.”
 
            W drugim tomie rozwijają się także relacje damsko męskie.
Jesteśmy zaskoczeni wyborem Blue, który może doprowadzić do spełnienia się
śmiertelnej przepowiedni towarzyszącej jej od dziecka. Zaskakuje nas również budzący
się romans Maury, matki młodej wiedźmy, której szczerze kibicowałam. Kobieta
nie zapomniała o Kabaczku i jego poszukiwaniach, lecz daje się ponieść losowi.

 

            „Złodzieje snów” trzymają w jeszcze większym napięciu. Łakniemy
każdą stronę, ja nie umiałam się oderwać, chciałam poznać każdą tajemnicę. Ta
część wywołała u mnie więcej emocji, czasem sprzecznych. Potępiałam wybory
bohaterów i dziwiłam się, że Maggie Stiefvater tak poprowadziła fabułę.
Zaskoczyła mnie bardzo zakończenie. Zniknięcie kluczowej osoby, było
niespodziewanym posunięciem. Zabieram się za trzeci tom jak najszybciej.
  • Muszę przeczytać
    Pozdrawiam
    Tomek z http://mocrecenzji.blogspot.com

  • Mam już Kruczy Cykl za sobą i w sumie to trochę Ci zazdroszczę, że przed Tobą jeszcze dwie części… I to takie świetne <3 Wątek z Panem Szarym (i nie tylko ten) chwilami był tak genialnie absurdalny, że na samo wspomnienie głupieję 😀 Mam nadzieję, że podzielisz się wrażeniami po przeczytaniu kolejnych tomów – wrócę sprawdzić! Miłej lektury 😉

  • Nie mam pojęcia, kiedy zabiorę się za ten cykl 🙁 tak długo polowałam na 1 tom, aż w końcu doczekałam się dodruku :), i jak już mam wszystkie tomy u siebie, to teraz nie mam czasu 🙁

    Pozdrawiam,
    camilleshade-books.blogspot.com

  • Musisz! Na mnie czeka trzeci tom 💕

  • Nie czytałam ani pierwszej części, ani drugiej, ale może w najbliższym czasie się skuszę, bo fabuła naprawdę wydaje się ciekawa.

    Pozdrawiam, Natalia z bloga http://ksiazkomoaniaczka.blogspot.com/?m=1