Recenzje

Początek Kiniabook, czyli jak spełniam swoje marzenia

          Najważniejsze to przyznać się przed samą sobą, że ma się
problem. Poważny problem, który nie daje spać po nocach, zabiera sen z powiek i
doprowadza do szybszego bicia serca, choć nie ma nic wspólnego z miłością i
motylkami w brzuchu. Jestem statystycznym przykładem i nie cieszy mnie fakt, że
pojawiam się w kolorowych słupkach z podpisem: „Oni mają z tym problem”. Często
zastanawiam się, dlaczego tak się stało, skąd się wzięło, jakim cudem mnie
dopadło, co mogę z tym zrobić – i kiedy już następuje oświecenie, nad moją
głową pali się jaskrawa żarówka, przepowiadająca sukces, nagle wracam do
starych nawyków i słów Scarlett O’Hary: „Nie chce o tym teraz myśleć. Pomyślę o
tym jutro”. W taki sposób przeminęło z wiatrem kilka sekund, godzin, nocy, dni,
tygodni.
          Jestem mistrzem odkładania wszystkiego na potem, który
czasem nie nastaje. Nazywam to syndromem „jutro też jest dzień, ale nie musi
nadejść”. Inni posiadają syndrom Super-bohatera, Robin Hooda, Matki Teresy, a
ja jestem Marnowaczem Czasu. Wszystko zaczęło się w gimnazjum. Dla młodego
człowieka to szczególny okres, kiedy czuje się dorosły, ale wcale nim nie jest.
Rozprasza nas wiele bodźców, które z intensywnością wybuchu wulkanu uderzają i
rozbijają nasze plany. Oczywiście, zostawiając wiele szkód.
Przykład:
nauczyciel języka polskiego (studiuję filologię polską ze specjalizacją
nauczycielską, dlatego ten przykład jest mi najbliższy) zadaje nam
wypracowanie, mamy porównać twórczość Adama Mickiewicza i Henryka Sienkiewicza.
Kiedy siadamy już przy biurku, aby odrobić zadanie, nagle odzywa się nasz
telefon, melodia dzwonka uderza w nas jak tsunami i rzucamy wszystko, aby
zobaczyć, kto sieje spustoszenie w harmonogramie naszych zadań. Dzwoni do nas
kolega i zaprasza na rolki. Nastolatek staje przed trudnym wyborem – wyjście z
superciachem czy odrabianie pracy domowej. Osobiście, zawsze wybierałam to
drugie. I tak do dnia dzisiejszego potrafię znaleźć rzeczy mniej pilne, które
przekładam nad pilne, więc mniej pilne stają się priorytetowe. Teraz, jak o tym
myślę, mogłabym napisać pracę naukową o marnowaniu czasu, ale boję się, że
odłożyłabym ją na przysłowiowe „potem”.
Kiedy
skończyłam dwadzieścia dwa lata, czyli jakieś dwa miesiące temu, zapragnęłam
czegoś więcej. Zawsze pragnęłam czegoś więcej od życia, całkowitego spełnienia,
aby moja praca, zadania wykonywane przeze mnie, dawały pełną satysfakcję i
bezgraniczną radość. Tylko zawsze brakowało wytrwałości i czegoś jeszcze –
Scarlett O’Hara nie chce mnie zostawić, zagnieździła się w moim sercu i wpaja
swoje życiowe mądrości. Trudno jest się jej pozbyć, kiedy towarzyszyła mi przez
tak długi okres czasu. Może dlatego nie potrafię zostać Panią Swojego Czasu.
Bezgraniczną
radość daje mi czytanie, pochłaniam książki tomami, seriami. Moja domowa
biblioteczka z dnia na dzień podwaja swoje zbiory. Czytanie nie jest
marnowaniem czasu, lecz przyjemnością wpajaną przez mamę. Niestety czytanie nas
nie utrzyma, wręcz przeciwnie umniejsza nasz budżet. Szkoda, że nie ma takiego
zawodu jak „czytacz”, dzięki któremu możemy godnie żyć i bez przerwy przenosić
się w różnorodne światy, tworzone przez znakomitych autorów.
Po
pamiętnych dwudziestych drugich urodzinach znalazłam sposób, aby spełnić moje
marzenie. Z pomocą przyszły social media. Odkryłam, że mnóstwo osób dzieli się,
tym jakie książki czyta. Wtedy nad głową zapaliła się żarówka i odnalazłam
sposób, aby czuć satysfakcję, z tego co robię. Ekscytującą i bezgraniczną,
która wypełniła całe moje serce, zamykając Scarlett w mydlanej bańce. Teraz
jest czas na spełniane marzeń, kiedy jej nie ma i nie prawi mi morałów.
Jutro
też jest dzień, ale możemy to zrobić teraz, już, w tej szczególnej chwili.
To
początek przygody z blogowaniem, przede mną jeszcze wejście na K2. Wiele
szczytów do zdobycia. Najważniejsze, że wiem czego chcę. Pragnę pisać o
książkach, zachęcać do czytania, tych młodszych i tych starszych. Recenzować i
szkolić warsztat pisarki. Pozbyć się syndromu Marnowacza Czasu i wpoić nowy,
bardziej pożyteczny. Zwlekałam już wystarczająco długo. Młodsza nie będę,
pomimo, że jestem młoda. Pisanie daje radość. Kiedy ktoś nazywa mnie molem
książkowym, uśmiecham się szeroko i przyznaję mu rację, pomimo, że tymi słowami,
ten ktoś, chciał mi sprawić przykrość.
Jeżeli
spełniło się jedno nasze marzenie, nie możemy czekać zbyt długo. Czas na
poszukiwanie nowego, równie pasjonującego i trudnego do osiągnięcia.
Wyznaczanie sobie szczytów daje radość, kiedy małymi krokami wspinamy się do
celu, choć czasem może zaskoczyć nas lawina, która nas opóźni.
Moje
kolejne marzenie? Logo bloga i tekst recenzji, napisanej przeze mnie, zdobiący broszurę
książki.

 

Tekst
powstał na potrzeby konkursu „Wygraj stypendium Pani Swojego Czasu – Zrób to
dziś” organizowanego przez PSC. Wydarzenie możecie znaleźć pod linkiem:
  • A ja miałam totalnie odwrotnie – zawsze tysiąc obowiązków, mnóstwo zadań i zero wolnego czasu. Podczas studiów ten natłok wszystkiego osiągnął apogeum i bywały dni i tygodnie, podczas których siadalam do pracy w minutę po otwarciu oczu, z jednej pracy szłam do drugiej, a w międzyczasie jeszcze na studia. Spałam po trzy godziny – o ile w ogóle spałam 😉 Kiedy w końcu obronilam magistra powiedziałam sobie : dość! Pora przystopować 😝 Zorientowałam się, że ostatni wolny weekend miałam w gimnazjum 😲 Pierwszy wolny weekend po tej przerwie był czymś niesamowitym. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Chodziłam w kółko jak szalona będąc przekonana, że na pewno o czymś zapomnialam i co 5 minut sprawdzałam służbowego maila, no bo "jak to tak nic nie muszę robić"?! 😅 Tak naprawdę dopiero teraz uczę się tego, że odpoczywanie też jest w porządku i wcale to nie jest marnowanie czasu 😊 Morał z tej historii jest taki, że nie wolno przesadzić w żadną ze stron – trzeba znaleźć złoty środek 😋

    O ile udało ci się dotrzeć tak daleko w tym komentarzu to jeszcze napiszę, że gratuluję! bo z późniejszych postów widzę, że pomału pniesz się do góry po szczeblach "książkowej kariery" i życzę spełnienia kolejnych marzeń! 😊

    A w chwili wolnej zapraszam do mnie 😋 pozdrawiam!

  • Dziękuję bardzo za miłe słowa. Starałam się 🙂

  • Pięknie napisane! ♥
    Zabookowany świat Pauli

  • Dziękuję, bardzo mnie to cieszy 🙂

  • Dziękuję, ja lubię książkę 🙂

  • Anonimowy

    Cudownie to napisałaś. Dało mi to do myślenia i jestem Ci za to wdzięczna. 🙂

  • Super!
    W ogóle zdjęcie rewelka! Uwielbiam książki, sama mam wiele i kocham je układać cały czas!

    Zapraszam Cię do siebie na prolog ;D
    https://lucjusz-miona.blogspot.com/

  • Też mi się podoba, chociaż bardzo nie lubię postaci Scarlett, filmu też nie

  • Dziękuję, starałam się ❤

  • Anonimowy

    No Kinga pięknie napisane ��