Recenzje

Lion. Droga do domu – Saroo Brierley

 
„Gdy
udaje się człowiekowi wyjść cało z opresji, uczy się ufać instynktowi.”
Czasem
wydaje mi się, że jestem szczęściarą, której zdarza się po prostu za dużo
narzekać na los. Żyję w cywilizowanym kraju, nie muszę martwić się, że nie stać
mnie na studia, dzięki czemu kształcę się w kierunku, który mnie interesuje.
Mam co jeść, a pieniądze mogę wydawać na kolejne stosy książek. Mieszkam w
centrum dużego miasta, rano wita mnie wschód słońca, który wpada nieśmiało
przez duże okno, za to wieczorem podziwiam magiczną panoramę i migoczące, nocne
życie. Na co dzień nie myślę, o tym, że gdzieś daleko, na innym kontynencie
tysiące dzieci umierają z głodu, śpią na ulicach, gdzie wciąż czyha na nich
niebezpieczeństwo, brudne, chore, zdane tylko na siebie walczą o przetrwanie.
Saroo
Brierley to autor wzruszającej książki, której sam jest bohaterem. To jego
życie napisało powieść, przez którą nie mogłam spać i z niecierpliwością czekałam
na chwilę, gdy słowa przeniosą mnie do jego trudnego i przerażającego świata. Lion. Droga do domu to biografia, ale
przede wszystkim opowieść o nadziei chłopca, który utracił rodzinę i swoją
tożsamość.
Kiedy
na peronie w dużym mieście wsiada do pociągu, który jedzie w nieznane, nie jest
świadomy tarapatów, w jakie się pakuje, ponieważ zmęczony po trudnej nocy
zasypia. Jego życie diametralnie się zmienia. W Kalkucie czeka na niego tylko samotność
oraz strach przed nieznanym. Wcześniej pięcioletni Saroo ma trójkę rodzeństwa
oraz jednego rodzica. Zajmuje się młodszą siostrą, kiedy samotna matka oraz
starsi bracia „zdobywają” jedzenie. Głód nie jest mu nieznany, ponieważ
towarzyszył mu od małego. Trudna sytuacja jego rodziny wynikała z odejścia
ojca. W dużym mieście musi liczyć tylko na siebie.
Saroo
Brierley opowiada swoje życie, otwiera serce przed czytelnikiem, czujemy z nim
więź. Poznajemy każdy szczegół, jakby ta historia była spowiedzią, a my stajemy
się jej powiernikami. Odbiorca staje się bliskim przyjacielem, który zawsze wysłucha.
Niektóre przygody nas przerażają i nie potrafimy uwierzyć, że takie rzeczy mogły
przytrafić się małemu chłopcu.
„(…)
porusza mnie świadomość, że dzieląc się swoimi doświadczeniami, mogę pomóc
innym odzyskać nadzieję.”
Po
wielu miesiącach coś się zmienia, trafia na serdecznych ludzi, którzy wyciągają
pomocną dłoń. Pomimo obaw związanych z przeszłością, zaufał obcym. Uratowali mu
życie. Podarowali mu czystą kartę, dzięki której mógł poznać miłość, szczęście
i bezinteresowną troskę. Wiele lat później odnajduje matkę oraz rodzeństwo.
Lion. Droga do domu
to niesamowita opowieść. Realistyczna, wzruszająca. Wylałam morze łez, kiedy
Saroo staje przed domem, który widział ostatni raz tak dawno temu oraz poznaje
na nowo rodzinę, którą utracił. Książka uczy pokory, ponieważ niedoceniamy tego
co mamy, kiedy niektórzy nie mają nic. Podziwiamy cierpliwość bohatera, gdy
opowiada o żmudnych poszukiwaniach. Nie poddał się, w momencie kiedy inni by tak
uczynili. Taka postawa jest godna szacunku.
Mnie
zachwyciły emocje. Przeżywałam razem z bohaterem każdą chwilę, przygodę. Lion. Droga do domu to najlepszy pomysł
na prezent. Już 2 grudnia w kinach pojawi się ekranizacja na podstawie życia
Saroo. W filmie zagrali Dev Patel, Rooney Mara, David Wenham oraz Nicole
Kidman. Mam nadzieję, że będzie tak dobry jak książka.
Autor: Saroo Brierley
Tytuł: Lion. Droga do domu
Wydawnictwo: Znak
  • Żałuję, że jak robiłam ostatnie zakupy w empiku to nie trafiłam na ten tytuł 🙁 Ale zainteresowałaś mnie nim jeszcze bardziej!