Recenzje

Gus – Kim Holden

 

 
„Próbuję zapisać w pamięci każdą
sekundę, ponieważ w głębi serca wiem, że to nigdy się nie powtórzy. Właśnie
otrzymałem przepiękny dar. Skarb, który będę cenił do końca swoich dni.”
 
Po
przeczytaniu Promyczka wpadłam w
lekką nostalgię, trudno było mi zacząć czytać inne książki, ponieważ arcydzieło
Kim Holden pozostało w moim sercu, rozgościło się na dobre i nie chciało
wpuścić żadnej innej historii. Każdą przeczytaną powieść porównywałam do niej i
z niecierpliwością czekałam na kontynuację. Czułam się trochę jak narkoman na
odwyku, odliczałam dni i kiedy nadszedł dzień premiery od razu zamówiłam swój
pachnący nowością tom.
Zakochałam
się w Promyczku od pierwszego
wejrzenia. Podziwiałam ją za podejście do życia, optymizm, otwarte serce i
pomoc, którą udzielała osobom, które ją otaczały. Jej ciepło potrafiło stopić
nawet najbardziej zlodowaciałe serce. Nie każdy potrafiłby zachować się tak jak
ona, w sytuacji, w której się znalazł, pomimo przeciwności losu została sobą. Kate,
najjaśniejszym Promyczkiem, który tłumił mrok.
W
pewnym sensie pierwsza część twórczości Kim Holden złamała mi serce, pomimo
podziwu, byłam zrozpaczona po przeczytaniu ostatnich stron i czekałam aż Gus poskleja je na nowo. Byłam
spragniona kontynuacji, czułam, że tylko to może mnie uratować.
Premiera
Gusa, z ręki wydawnictwa Filia,
odbyła się 07.09.2016r. Od razu zabrałam się za czytanie i … płakałam jak
dziecko. Żal, smutek, rozpacz ogarnęły mnie jeszcze bardziej, wraz z głównym
bohaterem przeżywałam żałobę. Choć, czasem miałam ochotę przerwać, wniknąć w
powieść i nakrzyczeć na Gustava tak okropnie i strasznie, żeby jego głupie
zachowania weszły mu w buty i po prostu ogarnął. Na szczęście później już było
lepiej i zamiast płakać – uśmiechałam się jak głupia.
Nie
chce opowiadać fabuły, ponieważ jest to książka, którą według mnie trzeba po
prostu przeczytać i przeżyć samemu całą historię. Łatwo zaspojlerować, a sama
tego nie lubię. Mogę tylko zdradzić, że nie spodziewałam się takiego obrotu
sytuacji i nie chodzi tylko o głównego bohatera, ale osoby, które pojawiły się
w poprzedniej części.  Chętnie
przedyskutowałabym fabułę z osobą, która już czytała.

 

Gus
mógłby zostać moim mężem – to chyba najlepsze słowa, które można stwierdzić po przeczytaniu
książki. Bardzo dobrze opisują mój zachwyt, a zachwycam się cały czas, non stop
od dziesiątego września, kiedy otrzymałam we własne ręce egzemplarz. Polecam i
mam szczerą nadzieją, że wy też będziecie zachwycać się tą historią. Ja sobie
ją już ukochałam.